×

w poszukiwaniu radości z szycia

Miałam ostatnio nieprzyjemne uczucie w trzewiach pod tytułem "muszę szyć, muszę szyć, muszę szyć" to spowodowało, że szyć mi się w ogóle nie chciało. Chociaż może to złe określenie, presja którą sobie sama stworzyłam spowodowała, że sama sobie odebrałam radość.
Kto troszkę mnie zna, wie że szycie to nie jedyna zajawka jaka rządzi moim wolnym czasem.
Zdarza mi się tez fotografować lub sama pozuję, kiedyś tańczyłam a teraz mocno zajmuje sportem siłowym (czyt. siłownia, treningi, odżywianie - te poczynania można śledzić na Instagramie).

I właśnie sport ostatnio zajmuje mi najwięcej czasu co nie znaczy, że szycie idzie na boczny tor, po prostu doba ma tylko 24h :) a do pracy też trzeba chodzić i swoje 8h przepracować.

Zmierzam do tego, że nie chce aby szycie było dla mnie obowiązkiem a jedynie przyjemną odskocznią. Niestety mam taki charakter, że często podchodzę do tematów zbyt poważnie chcą perfekcji w każdej dziedzinie i strasznie się denerwuję sama na siebie za jej brak. Z drugiej strony nie potrafię się skupić tylko na jednym co pewnie czasami mi trochę przeszkadza :D

Zawsze się zastanawiam, czy osoby szyjące już zawodowo (czyt. nastawione na zarobek, posiadające firmę) nadal mają zwyczajną radość z szycia? Ja się zawsze bardzo stresuję jak szyję na zamówienie, Z jednej strony cieszę się, że tworzę coś specjalnie do klienta a z drugiej mam stres, że nie wyjdzie albo się nie spodoba. Oddycham z ulgą gdy zamówienie jest u klienta i wszystko jest OK
Może ja jestem jakaś dziwna (wciąż to słyszę hehe) a może tez tak macie ?

To sobie trochę porozmyślałam, czas na meritum szycia.
Właśnie ta "produkcja" miała być moim maleńkim powrotem do radości szycia :)

Podkładka, rękawice i ozdobna ściereczka.
Tym razem jako wkład izolujący wykorzystałam wkład do patchworku. Droższy oczywiście niż watolina/ocieplina, mój kosztował ok 19zł /1mb, to jednak mam nadzieje, że się tak nie zbije po praniu.
Oczywiście do rękawic polecam jednak watolinę z folią (pisałam o tym tutaj ) która doskonale izoluje ciepło. Chyba, że stawiamy tylko na efekt dekoracyjny ;) to wybrałabym zwykłą, tanią ocieplinę.
Tutaj jednak miało być użytkowo ale i miekko (takie było zamówienie mamy i nie mogłam użyć watoliny z folią, która jest sztywniejsza)

Cały zestaw :)


Ściereczka - zbyt małe zagięcie żeby użyć ściegu kopertowego, którego używam w obrusach.
Pamiętałam też o dzyndzelku do zawieszania, który schowany jest od spodu, dzięki temu można ściereczki użyć jako małego obrusika.




Ładne rożki przy lamówce to nie taka oczywista sprawa, ale po bliższym poznaniu nie taka straszna do wykonania. :) Ja już nie pamiętam skąd się tego nauczyłam ale tutaj  znajdziecie przejrzystą instrukcję :)
 - nie ma sensu żebym tworzyła tutka, skoro ktoś zrobił to bardzo dobrze :)





To sobie dziś popisałam :)
Mam nadzieję, że nie przynudzałam. Rzadko się tak tutaj obnażam chociaż to i tak wersja ugładzona. Dlatego z tego miejsca też dziękuję osobie, która wysłuchuje moich żali, przekleństw i znosi moje fochy (ktoś musi :D )  :) :)


Nowa maszynaRozważania nadal trwają, ale bardziej teraz chodzi o to czy kupić nową za 3400 zł (taki mercedes w moim mniemaniu) czy używane ferrari za 2200,00 zł  ( mój budżet w gotówce to ok 2000 zł, przy nowej resztę bym wzięła na raty). Pytanie czy to nie zbyt duże ryzyko ?

Co myślicie?
Dadam, że teraz jeżdżę maluchem  za 180,00 zł :D

Jak zwykle chętnie wysłucham waszych rad  :)

Pozdrawiam niedzielnie :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw kilka słów...

Copyright © 2016 Ruda Szyje , Blogger