×

elna 7300...już jest u mnie! _cz. 1

Długo to u mnie trwało, o potrzebie nowej maszyny mówię już od roku. Ale wiadomo, brak funduszy i inne dylematy jakoś odwlekały czas faktycznego zakupu. Sprawa jednak tak się potoczyła, że wpadło 2000 zł i taki budżet przeznaczyłam na maszynę. Byłam skłonna resztę dołożyć kupując maszynę częściowo na raty.

Mając już budżet, kolejny dylemat to dokładne rozpoznanie swoich potrzeb - to najważniejsza rzecz przy wyborze maszyny! przy czym założyłam, że maszyna powinna mnie trochę przerastać tak, żebym za 2 lata nie chciała nowej :D
Marzyła mi się też hafciarka wiec początkowo rozważałam maszyno-hafciarkę lecz po kilku konsultacjach zarzuciłam ten pomysł ale powstał plan. Najpierw stębnówka za gotówkę, w razie potrzeby w dalszym etapie hafciarka na raty a jeśli będę szyć kiedyś duuużo na zamówienie to przemysłowa. Robią takie założenia miałam już jakiś tor działania.

Koniec końców podstawowe założenia były takie: komputerowa, ze sporą ilością ściegów   ozdobnych (w głowie mając Home Decor), obcinak nici, mocna, solidna najlepiej wzmocniona i tym sposobem brakło mi budżetu :D
Założyłam jeszcze, że bedzie to Bernina, Elna lub Brother, Janome wykluczyłam jako bojkot (pisąłam o tym kiedyś na FB) i Juki (mają niezbyt dobre maszyny domowe) i Łucznika. Tym samym ograniczyłam sobie katorgę porównywania maszyn, (takim samym sposobem kupowałam kiedyś aparat)

Za podpowiedzią przyjaciółki  (która w rozważaniach była nieoceniona ) moje oczy zaczęły szukać wśród używanych. No i trafiłam na Elnę 7300 ( i to aż trzy ogłoszenia). Rozważałam jeszcze dopłatę i kupno nowego Brothera 1100.

Ostatni etap to dylemat: dopłacić do nowej czy podjąć ryzyko i kupić używane ferrari czyli Elnę :)
Padło na używaną czyli czekała mnie długa wycieczka do właścicielski żeby sprawdzić ją na miejscu, jedyne 350 km w jedną stronę. :) :) tak tak szalona Ruda ja :)

Maszynę kupiłam wczoraj, więc piszę od Was na gorąco póki w głowie mam jeszcze świeże myśli.
Jechałam i czułam, że ją wezmę. W piątek lało a w sobotę piękne słońce, piękna trasa i piękne widoki. Trochę żałowałam, że nie miałam czasu na zdjęcia po drodze ale tym sposobem jechałabym trzy razy dłużej :D

Dodam jeszcze że dotychczas pracowałam na Łuczniku Amelia, chwilę na Husqwarnie pożyczonej,miałam też pożyczoną Arkę Radom a ostatnio nabyłam Victorię za  180 zł :) także jak widać jeździłam maluchem :D

Maszyna trafiła do mnie mocno zakurzona dziś przeszła mycie i czyszczenie. Nie ma rys i zadrapań,  wydaję się  być w dobrym stanie.


Maszyna stała w pracowni krawieckiej głównie używana do robienia dziurek i drobnych dekoracji
 ( tak mówiła właścicielka ), główne szycie i tak odbywało się na przemysłówkach.

Po otwarciu tego co mogłam rozkręcić myślę, ze faktycznie tak mogło być.
Jak widać tragedii nie ma. Moje maszyny po kilku godzinach szycia czasami wyglądają gorzej :)

Jedyne czego nie mam to dźwigni do podnośnika kolanowego, gdzieś się Pani zagubił więc muszę dokupić.



Nie wielka ilość paprochów :) 



Jak pisałam, dziś maszyna trafiła pod odkurzacz, pędzelek i szmatkę. Przeszyłam też prawie wszystkie ściegi.
Aktualnie moją maszynę 7300 zastąpiła Elna 720 ale chyba niczym się nie rożni. O parametrach technicznych możecie przeczytać tutaj (nie będę was zanudzać :) a ja na dniach udostępnię wam baaardzo subiektywną opinię o tym co mnie zaskoczyło i urzekło :)

Miłego wieczoru kochani !!!





Zapraszam tez na mój drugi blog phototess, gdzie ostatnio pojawiło się kilka nowych zdjęć




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw kilka słów...

Copyright © 2016 Ruda Szyje , Blogger