×

oddech jesieni

Z ostatnim zadaniem w Letniej Akademii miałam nie lada problem, ale od początku.
Pomyślałam, że zadanie jest świetną okazją żaby uszyć długą, szarą spódnicę o której już dawno myślałam.
Zaczęłam od wyszukania materiału. Przypadkiem trafiłam na dobry sklep koło Sfery w Bielsku Białej i  kupiłam jasno szarą dzianinę oraz nić. Następnego dnia dokupiłam jeszcze elastyczną nić, igłę do dzianiny i poszperałam też po necie żeby się doszkolić.
Wydawało mi się że mam wszystko przemyślane,  nie spieszyłam się, wieczorami powoli pracowałam.
Wyprałam materiał, następnego dnia wykroiłam spódnicę i pasek. Kolejnego dnia zabrałam się za szycie.

Pierwszy problem: przyszycie paska i ścieg który wybrałam okazał się klapą. Do szycia użyłam elastycznej nici i odpowiedniej igły. Nić się rwała, mechaciła, przecierała... normalnie masakra.

Ale nic, szyłam dalej, przyszedł czas na zszycie spódnicy. Zdecydowałam się na ścieg elastyczny (bo tak gdzieś wyczytałam) i nadal szyłam nicią elastyczną, która przy tym ściegu przestała się rwać. Sam ścieg był ok (z jednej strony wygląda jak zwykły ścieg prosty z drugiej jak źle splatana nitka ale dzięki temu po rozciągnięciu nić się nie rwie) jednak teraz stwierdzam, że mogłam użyć zwykłego prostego ściegu i byłoby dobrze.
Ale był też...

Drugi problem: materiał naciągnął się. Pomimo, że był równiutko skrojony, góra mi się naciągła i na koniec miałam ok 2cm różnicy w stosunku do dolnej warstwy.  Teoretycznie się tego spodziewałam, czytałam o tym ale jakoś w moim przypadku nie umiałam temu zaradzić, kolejna masakra.

Ale nic szyłam dalej. Przyszycie paska  od wewnątrz. Po dwukrotnym próciu, zdecydowałam się zrobić to ręcznie, zwykłą nicią. W czasie szycia naciągałam materiał żeby nitka była luźna i w czasie noszenia nie pękła. Potem przyszedł czas na dół. Na tym etapie było mi wszystko jedno, miałam ochotę wywalić spódnicę przez okno. Zdecydowałam się na prosty ścieg i zwykłą nic (tylko igła została "specjalna"). Aaaa wcześniej obrzuciłam jeszcze materiał zygzakiem.
No to szyjemy i mamy...

Trzeci problem: maszyna zaczęła przepuszczać ścieg (papier śniadaniowy nie pomagał), wymiękałam już, ale szyłam dalej, zaparłam się!. A najlepsze jest to że jak zdecydowałam się równolegle przeszyć materiał jeszcze raz maszyna nie przepuściła żadnego ściegu (pomimo że nic w ustawieniach nie zmieniłam i nadal zszywałam dwie warstwy materiału).

No i po takich perypetiach miałam gotową spódnicę i niechęć do dzianiny.
Na razie mam uraz i nie prędko spróbuję kolejny raz.

Początkowo stwierdziłam że spódnica pójdzie do szafy na wieczne zapomnienie ale potem pomyślałam, że ją trochę ponoszę i zobaczę jak szybko się te moje ściegi rozlecą.

Aaaaa spódnica jest oczywiście na gumce, tak jak wymagała tego Akademia.

No a teraz kilka zdjęć z pola bitwy. Miałam wam nie pokazywać szczegółów ale  stwierdziłam, ża porażki też trzeba dokumentować.

Moja spódnica ma 96,5 cm długości + 3cm pasek, sześć kontrafałd.

No nic, pisze i piszę odwlekam czas pokazania fotek. No ale raz kozie śmierć.




pasek przed rozciągnięciem (wiem, wyglada okropnie)


pasek po rozciągnięciu


obszycie na dole i widoczne przepuszczone ściegi


I tak powstała jesienna stylizacja z niedoskonałą spódnicą.


A skoro mówa o masakrach dziś blog o śląsku przypomniał mi o pewnej  fajnej kapeli ;)



Jo chca lepiej szyć dzianinę...

7 komentarzy:

  1. Oj tak z dzianinką nigdy nie wiadomo, z moją maszyną mam to samo - jedną szyje, innej nie ;-) I tu mogę Tobie tylko poradzić dalej próbować, ja już się poooowoli uczę z którymi dzianinami moja sębnówka sobie radzi :-) Ostatnio pokazywałam też maxi spódnicę z dżerseju, który moja maszyna np. szyje bardzo dobze :D
    Na zdjęciach na Tobie niedoskonałości nie widać :-) świetna spódnica i stylizacja bardzo mi się podoba! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam twoją cierpliwość. A spódnica bardzo fajnie wygląda!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja maszyna niedawno pokazała, że też potrafi przepuścić szwy na dzianinie, a była niezawodna. Tym niemniej, mimo problemów, spódnica wygląda naprawdę ciekawie. A z następną problemów będzie mniej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Współczuję przebojów z szyciem - niestety znam to...ale spódnica wyszła całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze koty za płoty:-) Dzianina nie jest łatwa. Ja często szyje drobnym zygzakiem, bo na szwach mi pęka przy noszeniu... Pasek przeszyłabym jeszcze przez środek po gumce. Stylizacja na czasie choć nie w moich klimatach, czego nie powiem o kapeli:-) też lubię !Co do dzianiny...hmm...jest tyle innych pięknych tkanin:-)Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak świetna spódnica. Myślałam o czymś takim na letnie dni z jakiegoś przewiewnego materiału. Może w przyszłym roku mi się uda ją uszyć.

    K.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw kilka słów...

Copyright © 2016 Ruda Szyje , Blogger