×

a jednak coś...jasiek

Tydzień miałam masakryczny. Dosłownie, w przenośni i jak tam tylko chcecie. Praca zdecydowanie ponad normę, co więcej wracałam tak późno, że nie miałam  nawet co marzyć o maszynie. Jednym słowem byłam wykończone. Ale od wczoraj jestem na urlopie... dochodziłam do siebie i czułam się jak na wagarach.
No ale jednak udało mi się dziś zasiąść do maszyny.  Miało być szybko i prosto ale zaczęłam oglądać te moje zbiory, składać, dopasowywać i stwierdziłam że mi też się coś od życia należy i moje jasie też muszą być ładne :)
Poza tym miałam plan....kupiłam jakiś czas temu łuskę gryczaną jako wypełnienie do pufy (pufa gotowa i czeka na drugą ale o tym innym razem). Tamta mi się skoczyła więc stwierdziłam, że kupię łuskę prosto od producenta w większej ilości. No i kupiłam 50kg, dwa wielkie wory, 2zł/1kg. Łuska jak łuska wszędzię taka sama ale trzeba jednak sprawdzić czy jest sprzedawana oczyszczona, ja o to nie zapytałam (bo i nie wiedziałam) i mam teraz taką hmm zanieczyszczoną/zapyloną. Kto był kiedyś przy żniwach będzie wiedział, taki sam efekt jak przy zbożu.
No nic! wykorzysta się, tragedii nie ma.
Ale co z tym dalej ? No plan miałam...Stwierdziłam ostatnio że moje poduszki są już mocno wyświechtane i nie wygodnie się na nich śpi, dlatego postanowiłam uszyć nowe i wypełnić je właśnie łuską
Łuska jest twarda i jednocześnie miękka i dopasowuje się do kształtu np głowy i szyi.

No i poszło, mamy wkład rozmiar ok 45x55cm.


Wsypałam ok 30 miarek 1l, (muszę zważyć ile to kilo ), nie mam pojęcia czy to wystarczy, będziemy testować :)





Wzdłuż krótszego boku wszyłam zamek pościelowy.




 Wyszło mi tak pastelowo



 
Już leżą na swoim miejscu, zastąpią te pod spodem. Trzymajcie kciuki żeby były wygodne...


To było dziś ale ostatnio udało mi się załatwić jeszcze jedną bardzo ważną rzecz.
Ostatnio odebrałam od dziewczyn uszyte Jasie. Poszewki powstałe z materiałów pozostałych ze zbiórki przy okazji Spotkań Szyciowych w Bielsku. Oto one...






Jasie uszyły: Maria z http://szyciemezycie.blogspot.com/ i Justyna z http://lunaszyje.blogspot.com/
Dziewczyny BARDZO DZIĘKUJĘ :)

Małej jasie lecę do domów dziecka: 35x35 (3szt) Dom dziecka w Kowalewie; 40x40 (6szt) i 45x45 (1szt) Rodzinny Dom Rodziny w Koszęcin, duże rozmiary będą dla Cieszyna.

Ufff ogarnęłam... jakieś pytania kochani ?

Chyba zobaczymy  dopiero po wakacjach...mazury czekają.





2 komentarze:

  1. Poduchy uszyłaś takie, że aż mam ochotę się przytulić do nich. Dopieszczone w każdym calu i kolorki aż wołają "choooodź, choooodź" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne poduszki! :-) I jasi całe mnóstwo :-)
    Fajny pomysł na wypełnienie poduch - jestem zwolenniczką naturalności, więc po prostu jak dla mnie SUPER! :-)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw kilka słów...

Copyright © 2016 Ruda Szyje , Blogger